Ślubna gorączka

Ten post nigdy by nie powstał ale pewna sytuacja zmusiła mnie do refleksji.


Każdy wie, że na Facebooku jest pełno grup ślubnych, natomiast mało jest grup wartych uwagi. Organizując  wesele w danym roku zapisujemy się do poszczególnej grupy. Jeden post na takiej grupie dał mi do myślenia, że przez tą całą organizację ślubu popada się czasem w totalna panikę jak jeden usługodawca odpisze nam że ma już zajęty termin w 2019 czy 2020.

Ale wracając do tematu, ostatnio zastanowił mnie temat rezerwacji wszystkiego co się da na 2 lat wprzód. Prawie, każda z dziewczyn na 2 lata na nawet jakby mogła na 3 lata wprzód, mają wszystko porezerwowane.  Zaczynając od sali (chociaż to można zrozumieć), a kończąc na fryzjerce/samochodzie. Używają argumentów, że chcą mieć wszystko z głowy bo im pouciekają najlepsi. Ale czy to na pewno prawda? Robiłam mały reaserch na terminy 2019, Ci najlepsi którzy mnie interesują zapisy prowadzą na razie tylko na 2018.

Czy my sami nie napędzamy tego pociągu ślubno-weselnego? Czy jakby się poczekało na rezerwację fotografa/kamerzysty czy nawet fryzjerki na rok przed to już będzie istna tragedia? Czasem mam wrażenie, że tak.

Na dowód tego, że można zorganizować wesele na spokojnie, podam Wam przykład.
Wesele: wrzesień 2018.
Fotograf oraz DJ – zarezerwowany na 1,5 roku przed
Dekoracje/Florystyka – na 10 miesięcy przed
Wizażystka/Fryzjerka – na 10 miesięcy przed

Kamerzysta jest poszukiwany w tym momencie i uwierzcie mi, że najlepsi w branży jeszcze mają wolne terminy na wesela 2018 a na wesela 2019 tym bardziej. Ponieważ najlepsi w branży często nie otwierają kalendarza na 2-3 lata w przód.

A jeżeli samochód zarezerwują się na 4 miesiące przed, też się świat nie zawali.

Czasem trzeba wrzucić na luz, wiem że to jest „najważniejszy dzień w życiu” ale warto do niego podejść z rozsądkiem :)

 Źródło zdjęcia