Serial jest serialem a życie, życiem.

Czyli o tym aby oglądać serialowe śluby z przymrużeniem oka.

Źródło zdjęcia

Zdradzę Wam pewną moją wadę. Jestem uzależniona od seriali. Z reguły są to seriale amerykańskie czasem brytyjskie. Oglądać staram się bez lektora ewentualnie z napisami. Oczywiście dlatego aby uczyć się angielskiego. Może dlatego jestem ogromna fanką amerykańskich Friendsów i serialu Gilmore girls (mało znany w Polsce) :)

No dobrze ale do rzeczy.
W każdym serialu mamy jakieś dramaty, kłótnie, zdrady, zaręczyny czy śluby. Nie oszukujmy się, im więcej zamieszania zrobią w scenariuszu, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie większa widownia.
Przypadki w serialach są różne. A to chłopak zdradzi dziewczynę parę godzin po niby ogłoszonej „przerwie”. A to dziewczyna oświadcza się sama chłopakowi. A w jeszcze innym była para kochanków mieszkają ze sobą i są współlokatorami. I przez parę sezonów nie chcą zaakceptować że nadal się kochaj.  Natomiast w jeszcze innym przypadków, to młodzi nie wiedzą kto tak naprawdę będzie na tym weselu :)
Serial, serialem a życie, życiem.
Decyzja czy zmieniasz swoje nazwisko na nazwisko męża musi być podjęta nie dzień przed ślubem jak w serialu tylko długo przed ślubem, musimy my kobiety się z tym określić.

Więc drogie Panie, serial jest serialem a nasze życie jest niestety inne. W prawdziwym życiu nie wyciągniemy księdza na środek miasta do altanki aby nam udzielił ślubu. W Polskich realiach takiego księdza który się zgodzi na ślub poza murami kościoła, to ze świeca szukać.
Oglądajmy seriale z przymrużeniem oka. Nie snujmy planów pt.: American dream wedding. Śluby w serialach są piękne, szczególnie te amerykańskie.

Źródło zdjęcia

 

Natomiast dam Wam dobrą radę. Rozmawiajcie ze swoim mężem, chłopakiem, narzeczonym. Mówcie mu jasno czego pragniecie. Moja mama mi zawsze powtarza że do nich trzeba walić prosto z mostu a nie na około. Bo inaczej nie zrozumieją o co nam chodzi.

 

Źródło zdjęcia